Wszystko co piękne kiedyś się ... kończy. Tak, VII Międzynarodowy Festiwal Jazz w Ruinach 2011 już za nami. Koncerty festiwalowe odbywały się, jak zawsze w dwa pierwsze weekendy sierpnia. Oprócz koncertów odbyły się warsztaty muzyczne i wystawa grafiki, która będzie dostępna również pomiędzy weekendami. Wszystko odbywało się od 5 do 13 sierpnia 2011. To znaczy prawie wszystko, bo w przypadku wystawy znacznie dłużej. Główna część muzyczna to piątki i soboty. Wstęp na koncerty, warsztaty i wystawę był wolny.
Dzięki staraniom Śląskiego Jazz Clubu (instytucji o ponad półwiecznej tradycji) festiwal ‘Jazz w Ruinach‘ odbył się po raz siódmy. Tradycyjnie wszystko odbywało się w obrębie Ruin Teatru Miejskiego w Gliwicach - miejscu niezwykłym, jedynym w swoim rodzaju. Wystarczy przypomnieć, że obiekt ten jest porównywany do paryskiej sceny Petera Brooka Bouffes du Nord. W grudniu 1997 roku budynek Teatru Miejskiego został wpisany do rejestru zabytków województwa śląskiego. Rok później w plebiscycie ‘Gazety Wyborczej‘ został uznany za ‘najbardziej magiczne miejsce‘ na Górnym Śląsku.
Historia tego festiwalu sięga roku 2004, kiedy to odbyła się pierwsza edycja wydarzenia. Jednak idea organizacji takiego festiwalu narodziła się już w 1991 roku. W tymże roku Mirosław Rakowski, obecny prezes ŚJC i pomysłodawca festiwalu spędzał wakacje w Amsterdamie.
- Spacerując z kolegą uliczkami wzdłuż kanałów - wspomina Mirosław Rakowski, prezes Śląskiej Jazz Clubu. - Usłyszeliśmy muzykę. To na małej estradzie kapela grała jazz akustyczny. Poszliśmy dalej – kolejna estrada i inny zespół. I tak dalej. Było to bardzo miłe przeżycie, które dało mi sporo do myślenia. Ale pomysł na otwartą imprezę jazzową w Gliwicach udało mi się zrealizować dużo później, już w XXI wieku - konkluduje prezes.
Udało się znaleźć miejsce doskonałe. I to pod każdym względem. Lokalizacja, akustyka, no i ta aura. Pierwotnie cały wydarzenia miało się rozgrywać na tarasie Ruin Teatru Miejskiego. Wnętrze było zarezerwowane tylko w wypadku niesprzyjających warunków atmosferycznych. Jednak już podczas pierwszego koncertu pierwszej edycji festiwal publiczność przybyła tak licznie, że organizatorzy postanowili przenieść całość do środka. Po pierwsze można było usiąść, po drugie – o dziwo, wewnątrz było więcej miejsca dla publiczności, po trzecie każdy miał szansę na równie dobry odbiór akustyczny, i po czwarte nie blokowaliśmy przejścia aleją Przyjaźni. To znaczy nie blokowaliśmy fizycznie, a dźwięki to już inna sprawa.
Pomimo przeniesienia festiwalu do wnętrza udało się też zachować charakter imprezy, czyli klimat letniego wieczornego pikniku z jazzem.
Warto dodać, że pierwszy festiwal miał dojść do skutku już w roku 2003. Przeszkodził przedłużający się remont tarasu przed salą Ruin, i stąd inauguracja dopiero w sierpniu 2004. Zresztą remont jeszcze raz przeszkodził festiwalowi w roku 2006.
Jak każdy dobry festiwal Jazz w Ruinach również się rozwija. Od roku 2008 festiwal ma charakter międzynarodowy. Gościliśmy już zespoły i muzyków z Finlandii, Norwegii , Słowacji, Mołdawii, Kolumbii, Węgier, Białorusi , Danii, Niemiec, Ukrainy, Rosji, USA, a nawet z dalekiego (choć jak się okazało nie tak bardzo) Izraela. Szczegóły na podstronach z Foto i Wideo relacji.
W roku 2011 pojawili się goście z Danii, Niemiec, Ukrainy, USA, Hong Kongu, Anglii, Francji. Oczywiście będą też goście z Polski, a jakże by inaczej. Szczegóły w programie.
Nie zmieniła się formuła festiwalu, i to będziemy podkreślać za każdym razem. Do udziału w wydarzeniu zapraszani są młodzi wykonawcy i zespoły z całego świata. Wszystko po to by:
- propagować nowe twarze i zjawiska w muzyce improwizowanej, około jazzowej
- tworzyć platformę promującą nowe zespoły (i brzmienia) jazzu europejskiego (i nie tylko)
- przedstawiać jak jazz rozwija się w różnych częściach świata, jak młodzi twórcy rozumieją dzisiaj muzykę improwizowaną, jak ją przetwarzają, do jakich źródeł sięgają, gdzie szukają inspiracji
I z taką misją chcemy docierać do szerokiego grona widzów i słuchaczy festiwalu w formule najbardziej strawnej, czyli podczas ... letniego pikniku. W festiwalu biorą udział zespoły nowatorskie, tworzące autorską muzykę, prezentujące własne spojrzenie na jazz XXI wieku, ale także sięgające po korzenie tej muzyki i przetwarzające ten cały, przebogaty zasób na własny, niepowtarzalny użytek. Wszystkie grupy biorące udział w festiwalu posiadają już CV bogate w nagrody i wyróżnienia zdobyte na najzacniejszych festiwalach i konkursach w kraju i zagranicą.
Jazz nie uznaje ograniczeń i podobno nie zna też litości. Stąd też w programie festiwalu mogą pojawić się wykonawcy, których trudno będzie nazwać „młodymi twórcami”. Jednak wciąż trzymamy się idei festiwalu. Warunek jaki stawiamy wykonawcom, którzy przekroczyli ten magiczny próg 35 roku życia (podobno do tego wieku można o sobie myśleć jak o młodej osobie) jest zaprezentowanie absolutnie nowego projektu muzycznego, jeżeli w towarzystwie właściwych młodych twórców, tym lepiej. W ten sposób w tym roku pojawi się Theo Jörgensmann Trio, grupa istniejąca od 2010 roku. A że lider grupy uważany jest za jednego z najwybitniejszych solistów na tym instrumencie – to tym lepiej. Ten twórca mimo wieku mógłby występować na festiwalu o takiej idei jak nasza co roku. Za swoje największe wyzwanie uważa definiowanie przestrzeni muzycznej na nowo tak, aby za każdym razem powstało zmieniające się pole dźwiękowe. Co to znaczy będzie można usłyszeć podczas koncertu.
‘Jazz w Ruinach‘ jest więc jedną z nielicznych okazji by zobaczyć ich zanim pojawią się na okładkach najważniejszych czasopism branżowych, a bilety na ich koncerty będą osiągać niebotyczne ceny. A w przypadku „starych wyjadaczy” jak wyżej opisany, festiwal daje okazję do … poznawania nowatorskich kierunków rozwoju muzyki improwizowanej, zupełnie nowych i odważnych projektów twórców, którzy już osiągnęli pewną pozycją w świecie jazzu.
Dlaczego młody jazz prezentujemy w ruinach? Po pierwsze dlatego, że szczerze wierzymy w odrodzenie Ruin Teatru w Gliwicach. Wierzymy, że powstanie jak feniks z popiołów. Staramy się zarażać ruiny młodością i pobudzać nowatorską twórczością. A po drugie często w historii jazzu nowe zjawiska były uznawane za... koniec. Tak było z be-bopep, free jazzem, etc. A jednak historia pokazała, że ten koniec był początkiem czegoś nowego, ale wciąż zakorzenionego w jazzie. Stąd ruiny wydają się idealnym miejsce dla festiwalu o takiej idei jak ten festiwal. A że przy okazji Ruiny Teatru w Gliwicach to po prostu fajne miejsce w centrum dużego miasta w największej w Polsce aglomeracji …
Od kilku już edycji festiwal ‘Jazz w Ruinach‘ to nie tylko koncerty. Od roku 2008 w ramach festiwalu odbywają się warsztaty jazzowe. Prowadzą je wybitni instrumentaliści – również spoza granic naszego kraju. W roku 2011 warsztaty stały pod znakiem gitary – zarówno bluesowej jak i jazzowej. Wśród instruktorów pojawi łsię Teriver Cheung – Amerykanin z Hong Kongu. Szczegóły na zakładce warsztatowej.
Od roku 2008 każdej edycji Jazzu w Ruinach odbywa się wystawa. Podczas pierwszej wystawy pokazaliśmy nasze archiwalia. Śląski Jazz Club posiada bogaty zbiór plakatów jazzowych, niejednokrotnie autorstwa uznanych twórców, reprezentantów słynnej „Polskiej szkoły plakatu”. Mowa tu, między innymi, o Romanie Kalarusie, Waldemarze Świerzym, Rafale Olbińskim i innych. Podczas kolejnej edycji rozpoczęła się współpraca Śląskiego Jazz Clubu z Instytutem Sztuki Uniwersytetu Śląskiego filia w Cieszynie. Tegorocznej edycji Festiwalu "Jazz w Ruinach" towarzyszyła wystawa "Do usłyszenia – do zobaczenia" prezentująca w głównej mierze plakaty, ale również inne prace graficzne mające związek z muzyką. Prace, które mogliśmy oglądać dotarły do nas z Katedry Projektowania Graficznego cieszyńskiego Instytutu Sztuki Uniwersytetu Śląskiego.
Historia tych prac jest bardzo różna – mamy m.in. plakaty projektowane na konkretne zamówienia, są także prace nagradzane na konkursach, ale również wśród nich są prace, które powstały z myślą o naszym Festiwalu – specjalnie na tą okazję.
Warto też dodać, że zgodnie z naszą małą tradycją przed rozpoczęciem każdego koncertu oraz w przerwach pomiędzy 20:30 a 21:00 na tarasie Ruin rozbrzmiewała muzyka w wykonaniu jazzruinowego tapera. W tym roku grał nam Czarek Maj.

Grupa wolontariuszy pracujących przy VII Międzynarodowym Festiwalu Jazz w Ruinach. Od lewej: Kasia Lichman, Michał Cioch, Dagmara Panic, Magdalena Suruło i Anna Wypart.
Tak, jazz wychodzi na ulice. ‘Jazz w Ruinach‘ to wyjątkowe wydarzenia. Rezerwuj czas i ... przybywaj w sierpniu 2012. Bo warto ...



















